ULUBIEŃCY LISTOPAD 2016•MAKE UP

ULUBIEŃCY LISTOPAD 2016•MAKE UP

Dziś zaczynam nowy cykl comiesięcznego podsumowania ”ulubieńców”. Będę w nim omawiać swoje najczęściej używane i kochane ♥ kosmetyki z danego miesiąca. Takie wpisy należą do moich ulubionych na innych blogach, zawsze znajduję w nich coś ciekawego i inspirującego.

img_9578img_9596Od  kilku lat sięgam po neutralne, ciepłe kolory w makijażu oka; nie wyobrażam sobie dnia bez czarnej kredki i  intensywnej, matowej szminki; wciąż kultywuję naturalną, lśniącą skórę „jakby” bez makijażu, więc nie może się obejść bez rozświetlaczy 🙂

img_9580img_9586img_9560Makijaż:

  • Sisley Sisleÿa Le Teint: ze względu na pogodę, zmiany temperatury, wiatr, kaloryfery moja skóra zrobiła się BARDZO sucha…używałam tego podkładu ponieważ jego lekko opalony kolor i silne właściwości pielęgnacyjne sprawiały, że czuła się komfortowo i wyglądała o wiele lepiej. Więcej o nim przeczytacie tutaj.
  • Sisley Phyto Lip Twist #18 Mat Tango: gdyby wszystkie kosmetyki zniknęły – niech pozostanie tylko czerwona matowa szminka, to już druga w tym miesiącu, bardzo udana nowość jesienno zimowa od Sisley. Wspaniała formuła + genialny kolor: głęboka, napigmentowana, klasyczna chłodna czerwień. Jeżeli wszystkie szminki matowe wysuszają Wam usta – ta na pewno nie będzie. I nie trzeba nic temperować.
  • NARS Lip Pencil Dragon Girl/ MAC Cherry Lip Pencil musiałam chociaż troszkę skorzystać ze zniżek Sephory, kupiłam tylko kredkę NARS i pompkę do podkładu 🙂 ale zawsze ze zniżką -20%. Ten odcień jest perfekcyjny, nie ma osoby, która wyglądała by z nim źle, a kredki NARS należą do moich ukochanych (można je zastąpić kredkami Golden Rose, lub Maybelline). Noszę go codziennie! Od kilku lat jestem też zakochana w konturówkach MAC, szczególnie w odcieniu Cherry, który kojarzy mi się ze świętami. Są drogie, ale z powodzeniem można je stosować na całe usta jako szminkę, mają fantastyczne pigmenty i trwałość.
  • MAC Prep+Prime Lip: jeżeli lubicie trwałe, matowe lub płynne szminki, ta baza będzie dla Was must have! Wygładza, nawilża i tak przygotowuje usta, że każda szminka trzyma się dłużej, nie ma mowy o wysuszonych ustach, skórkach. Wydobywa też pigment ze szminki.
  • La Prairie Cellular Treatment Loose Powder: od bardzo dawna miałam ochotę na ten puder. Odkupiłam 10 gr. od koleżanki, która skusiła się na pełną pojemność (56 gr/10 gr. to puderniczka podróżna) cena jest wysoka, ale dostajecie aż 56 gr produktu, starczy na kilka lat. Stosuję go do metody backing, oraz utrwalania kiedy makijaż ma wyglądać naturalnie, ale nie płasko, puder niesamowicie dobrze utrzymuje się na skórze. Wybrałam odcień transparentny.
  • Avon Gel Shock Liner Pencil #black: najlepsza czarna kredka – BARDZO podobna do kredek Marc Jacobs; miękka i najczarniejsza. Utrwala się po chwili od nałożenia, doskonała do zagęszczania rzęs i linii wodnej.
  • Bourjois Silk Edition Touch Up: niby nic – biały puder transparentny w kamieniu, ale kiedy go testowałam, wiedziałam że będzie genialny dla poszerzonych porów. Jak na produkt drogeryjny, jest to jeden z najlepszych pudrów w kamieniu jakich używałam, a jestem pudromaniaczką . Lekki, niewidoczny, odbijający światło, wyrównujący strukturę skóry + obrotowe lusterko! 🙂 Warto polować na niego na przecenach. Na przykład w tym momencie jest promocja w Rossmanie 😉
  • Make Up for Ever Excessive Lash Mascara: tusz do zadań specjalnych, podkręca, unosi i bardzo dobrze separuje rzęsy, chociaż daje spektakularny efekt pogrubienia. Bardzo lubię takie małe szczoteczki z niezbyt długimi, krzyżującymi się włoskami, można pomalować nawet najkrótsze rzęsy.
  • HM Highlighter Stick #Rose Quartz, #Champaigne Pearl: bardzo lubię nową linię kosmetyków H&M, kto mnie obserwuje na Instagramie ten wie jak bardzo. Udało mi się jeszcze kupić kremowy rozświetlacz z letniej kolekcji, w cenie 29,90 lubię go jeszcze bardziej 🙂 Można je znaleźć w wybranych sklepach, warto poszukać!
  • Artdeco Strobing Powder Oh My Glow: teraz coś z działu sale w Douglasierozświetlacz w kamieniu o subtelnym różowo-złotym wykończeniu. Jest bardzo dobry na dzień dla osób, które chcą uwypuklić twarz w naturalny sposób. Jest bardzo drobno zmielony, więc nie osiada w porach. Wolny od parabenów, olei mineralnych. Bardzo dobry kolor dla jasnych karnacji, teraz 50% taniej.
  • Mgiełka Lirene Fix Up: tak się polubiłyśmy, że się nie rozstajemy 😀 fantastyczny produkt w niskiej cenie, utrwala, zmiękcza makijaż, nadaje się do poprawek w ciągu dnia i odświeżenia skóry. DOSKONAŁY atomizer – nie pyli, nie pluje – rozpyla równą delikatną mgiełką. Można stosować go do cieni tak jak Fix Plus. Nie zawiera alkoholu.

Perfumy

  • TokyoMilk Dark Femme Fatale Colletion : z perfumami TokyoMilk zetknęłam się po raz pierwszy w TK Maxx. Były na tyle INNE, że bardzo mnie zaintrygowały. Wyobraźcie sobie balsam do ust o zapachu palonego dymu i soli morskiej 🙂 Margot Elena ma w swojej, dużej selekcji zapachów niejedną ciekawostkę, dla mnie mogłaby być współczesną czarownicą. Samo zderzenie słów Tokyo i Milk wywołuje u mnie bardzo pozytywny dreszczyk emocji. Kluczowymi zapachami tej jesieni stały się dla mnie Bulletproof i Excess. Oba mroczne z ulubionymi nutami: połączenie wilgotnego zapachu piwnicy, gotyckiej katedry, dymu z ogniska i pieczonych ciasteczek. Bulletproof No.45 łączy w sobie dymne nuty z wonią liści czarnej herbaty, gdzieś w głębi czuć ciepły zapach kokosa i wanilii, zmieszanego z ciemnym drewnem. W składzie znajdziecie jeszcze: tonkę, cynamon, cedr, paczuli i goździk. Zapach uzależniający, niepokojący i stworzony na jesień i zimę. Excess no.28 to z kolei mieszanka ambry i paczuli. Dekadencka, z nutą lasu i mchu i czerwonej pomarańczy – bardzo ciepła i zaskakująca. Niestety marki ma w Polsce, ale perfumy można zamówić przez Ebay, ponieważ pojawiły się dwa nowe zapachy … cóż te pewnie nie będą ostatnie.

img_9575

Czekajcie na drugą część – ulubieńcy pielęgnacyjni!
Może wolicie mnie obejrzeć?

Follow:

Komentarzy: 4

  1. Marta
    01/12/2016 / 2:12 pm

    Ja mam dwóch ulubieńców. Pierwszy zainteresuje na pewno pudromaniaczkę, choć pewnie go znasz 🙂 To puder sypki Narsa: Light Reflecting Setting Powder. Pięknie odbija światło i naprawdę kontroluje przetłuszczanie się mojej tłustej skóry w ciągu dnia. A drugi to chyba nowość Inglota, to olejek do ust. Są dwa kolory (róż i nude) oraz wersja przezroczysta. Ładnie pielęgnuje, soczyście wygląda i wersja różowa pozostawia kolor na ustach nawet, gdy olejek zupełnie się wchłonie. Czyli zachowuje się trochę jak tint, bo kolor trwa bardzo długo. Polecam i pozdrawiam 🙂

    • 01/12/2016 / 2:24 pm

      Oglądałam NARSA!:D, miałam wielką ochotę na ten w kamieniu! Ale już wkrótce napiszę o nowym pudrze odbijającym światło, duplikacie La Mer. Nars później:) olejek z Inglota sprawdzę! To pewnie wersja olejków Clarins 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *