ULUBIEŃCY•GRUDZIEŃ 2016/MAKIJAŻ I PIELĘGNACJA.

ULUBIEŃCY•GRUDZIEŃ 2016/MAKIJAŻ I PIELĘGNACJA.

To niewiarygodne, ale to jeden z ostatnich wpisów w tym roku, przedstawiam Wam kolejnych ulubieńców miesiąca – a w nich myślę parę ciekawostek, które Was zainteresują. Nadal jest zima więc korzystam z dobrze nawilżających kremów i maseczek, a na niepogodę stosuję aromatoterapię i dobre perfumy!

Udało mi się nagrać też dla Was film, więc zapraszam serdecznie do czytania i oglądania już wkrótce!

  • Wayne Goss pędzle:  wrzucam je od razu na listę ulubieńców roku, jestem zakochana w tych pędzlach o pierwszego użycia. Dokupuję więcej!
  • dr.PawPaw Shimmering Balm Limited Edition: trudno mi jest przejść obok limitowanej edycji słynnego balsamu do ust Dr.PawPaw, już można kupić je w Hebe! Wcześniej musiałam sprowadzać je aż z Australii. Są to całkowicie naturalne balsamy do ust oparte na wyciągu ze sfermentowanej papai. Można stosować je na łokcie, skórki wokół paznokci, usta. ALE! kolorowe: w odcieniu czerwonym, różowym i pomarańczowym z opiłkami, który kupiłam, nadają się świetnie na policzki jako róż w kremie. Dla mnie bomba!
  • Becca Shimmering Skin Perfector #Moonstone: wraz z pędzlami Wayn’a Goss’a kupiłam rozświetlacz Becca w jasnym, złotym odcieniu. Wygląda na skórze obłędnie i naturalnie. Becca słynie ze swoich rozświetlaczy w kremie i w pudrze. Z chcecią stestuję więcej kolorów i dokupię wersję w pudrze.
  • Sisley Blush Stick #Petal: wszystkie róże z tej gamy są piękne! ale „przyczepiłam” się szczególnie do dwóch kolorów. Uwielbiam świeże odcienie różu, łatwo je rozblendowac i uzyskać efekt naturalnego policzka.
  • Blend It: znowu możecie przeczytać oddzielnego posta na temat tej gąbki. Od czasu kiedy jej używam – beauty blender poszedł w kąt. To mówi samo za siebie 🙂
  • Pharmaceris pianka do mycia twarzy: ponieważ czekam na przesyłkę  z Korei musiałam kupić „na szybko” żel do mycia twarzy. Bardzo sie cieszę że wybrałam właśnie ten. Doskonale oczyszcza bez naruszania bariery lipidowej skory. Twarz jest czysta, przyjemnie nawilżona. Z powodzeniem moze być stosowany przez osoby ze skóra wrażliwą, suchą albo podrażnioną.
  • The Balm Meet Matte Nude:  rownież jeden z ostatnich zakupów, a już należy do ulubionych. Tyle zastosowań, świetna jakość, dzienne, naturalne kolory o wysokiej pigmentacji. Więcej przeczytacie w moim poście.
  • CARGO All Around The World Palette: napisałam o niej w poście o ulubionych paletach, a w tym miesiącu używałam jej szczególnie chętnie łącząc ją z matową paletą The Balm. Ponieważ ma ona wyjątków dużo odcieni błyszczących: złotych, beżowych, ciepłych i zimnych. Gwarantuje bardzo naturalny i świetlisty makijaż dzienny.
  • Dragon Long Lasting Fashion Lip Gloss #28 Red: w tym miesiącu też musi być ulubiona szminka! Piszę o nich w formie ciekawostki 🙂 to chyba najtańsze szminki jakie kiedykolwiek kupiłam – ok 3,5 pln za sztukę. Obiecuję Wam recenzję zbiorczą wszystkich kupionych przeze mnie kolorów już wkrótce! Może nawet film!
  • Innisfree Eco Tool Master Kabuki Brush:, mały świetnie wyprofilowany pędzel kabuki ze sztucznego włosia. Doskonały do konturowania i precyzyjnego pudrowania skóry np. pod oczami. Bardzo przypomina pędzel kabuki MUFE, ale kosztuje tylko ok 44 pln.
  • Sylveco peeling enzymatyczny: mam go od połowy grudnia, dostałam go w prezencie pod choinkę 🙂 i jestem w nim już zakochana, przepięknie pachnie trawą cytrynową i geranium, w składzie ma jeszcze pelargonię. Skóra po zastosowaniu jest przyjemnie miękka, idealnie gładka i oczyszczona. Doskonały na wrażliwe partie, nie tylko na twarzy, ale na szyję czy na dłonie. Myślę, że przygotuję post zbiorczy o Sylveco bo jest to na prawdę świetna polska marka naturalna w bardzo przystępnych cenach. Kupicie ją w Kontigo.
  • Zatik Ginko&Pumpkin Organic Creme: krem ujędrniający. Przypomniałam sobie bardzo dobrze o marce Zatik przy pisaniu posta o markach z TK Maxx. Od tamtego czasu regularnie stosuję krem z miłorzębem i dynią na noc. Jest to tak fantastyczny produkt, nawilża, odżywia i daje uczucie napięcia. Jest całkowicie naturalny, pozbawiony sztucznych zapachów i koloru. Więcej o marce przeczytacie tutaj.
  • Elishacoy Cacao Greentea Age Mask: listopad i grudzień dały w kość mojej skórze. Potrzebuję bardziej niż kiedykolwiek masek przywracających nawilżenie i odżywiających tak jak ta koreańska, organiczna maska z kakao, zieloną herbatą – kupiłam ją przez Ebay. Pachnie jak świeże kakao i ma też taki kolor 🙂 Skóra po niej dostaje zastrzyk dobrej energii, ponieważ maska zawiera również karoten i czynniki łagodzące poprawia się blask i kolor skóry a zaczerwienia znikają.
  • Neogen: Vita Energizing Fiber C Mask: moja ostatnio ulubiona maska w płachcie podnosząca napięcie, rozjaśniająca. Zawiera naturalne olejki oraz wit.C z cytryny, pomarańczy, kiwi i grejpfruta. I idelanie dopasowuje się do twarzy, nie spada, więc nie trzeba 20 min tylko leżeć!
  • Tisserand Rollerballs: Travel Survival Kit/Sweet Dreams, Travel, Energy, D-Stress: kolejna marka z TK Maxx, która nie zmieściła się w moim spisie 🙂 Kupuję Tisserand regularnie. Jest to marka aromatoterapeutyczna. Przed snem używam olejku Sweet Dreams z wyciągiem z lawendy, w pracy mam przy sobie olejek antystresowy, który daję wszystkim i sama smaruję nim nadgarstki. Rano z chęcią sięgam po olejek energetyzujący i noszę go też często przy sobie – pachnie jak świeże pomarańcze i pettitgrain.
  • Semilac Night In Vegas: czerń z zatopionymi kolorowymi opiłkami brokatu, nie muszę chyba pisać, że jest idealna na karnawał?
  • Guasha: jest to starochińska metoda masażu, nie tyle twarzy co ciała, ale tabliczka do masażu guasha jest wykorzystywana również przy masażu twarzy, stosuję go od lat i działa on świetnie na poprawę napięcia i pozbycia się toksyn ze skóry. Często gromadzą się one w postaci opuchnięć.
  • L’Artisan Paris L’eau de Ambre Extreme: w temacie moich perfum Ambre Extreme wpisuje się doskonale w koniec roku. Korzenny i otulający zapach w którym wyraźnie czuć poza ambrą: numteg, paczuli, drzewo sandałowe, piżmo i tonkę… oszałamiający i ciepły. Znowu TK Maxx :D,  w którym można te perfumy kupić za mniej niż połowę ceny.


Follow:

Komentarzy: 6

  1. Marta
    30/12/2016 / 7:22 am

    Bardzo lubię takie posty 🙂 Kupiłam dwa dni temu gąbkę do makijażu, zaczęłam tradycyjnie od Beautyblendera, więc i ja będę testować. Jeżeli chodzi o aromatoterapię, polecam olejki Aromatherapy Associates. Firma dostępna jest w Galilu. Kupiłam sobie ich zestaw na Gwiazdkę i najpierw nie byłam zadowolona, a teraz marzę, żeby pójść do domu i nałożyć olejek antystresowy na nadgarstki 🙂 Miałam kiedyś tradycyjny peeling Sylveco, o tym enzymatycznym nie słyszałam, zapisuję zatem na listę 🙂

    • 30/12/2016 / 9:26 am

      Powodzenia! – jeżeli kupiłaś blend it. Mój BB leży nieużywany 🙂 tak to się kończy, poza tym moja gąbka jest CZARNA! a to uwielbiam 🙂

  2. ania
    03/01/2017 / 9:13 am

    magda, byłoby świetnie, gdyby udało ci się patrzeć raczej prosto w obiektyw. uzyskasz wtedy lepszy kontakt z widzem. poza tym świetny materiał. pozdrawiam 🙂

    • 03/01/2017 / 10:17 am

      Dziękuje! Ps:😬wydaje mi sie że niestety już bardziej nie mogę 👁👁. Ale staram się👀

  3. Aneta
    06/04/2017 / 6:40 pm

    Jestem Pani ogromną fanką!!!!niesamowity blog i oczywiście Pani jest absolutnie przepiękna i jedyna w swoim rodzaju:)zaintrygowała mnie Guasha -gdzie w Polsce można to kupić?jak stosować?pozdrawiam serdecznie Aneta

    • 06/04/2017 / 8:34 pm

      BARDZO dziękuję 😀 Guasha była dostępna na allegro, jako masażer twarzy – jeżeli jej nie ma, proszę może wpisać w wyszukiwarkę? Na epwno jest na Ebayu. Jeżeli chodzi o stosowanie polecam filmy na youtubie, ja na razie nie zdążyłam jeszcze zrobić swojego. Ale to już w kwietniu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *