ULUBIEŃCY STYCZNIA 2017•MAKIJAŻ I PIELĘGNACJA.

ULUBIEŃCY STYCZNIA 2017•MAKIJAŻ I PIELĘGNACJA.
Przyszedł czas na kolejne podsumowanie miesiąca. Minął mi błyskawicznie ze względu na pracę na YT, oraz masę nowości, które testowałam. Nie zdążyłam stestować wszystkich, ale część z nich od razu wylądowało w ulubieńcach miesiąca. Z pozostałymi na pewno poznam Was przy innych wpisach i filmach z recenzjami. Mam małe opóźnienie 🙂 ale prawie dwa tygodnie byłam na sesji zdjęciowej.

PIELĘGNACJA:

SYLVECO Odżywcza pomadka z peelingiem: fantastyczny polski, naturalny kosmetyk, który ratuje usta – jest to hybryda pomiędzy balsamem, a peelingiem. Ponieważ po złuszczeniu zamienia się od razu w gesty i odżywczy balsam do ust. Coraz bardziej lubię produkty Sylveco i staje się ono jedną z moich ulubionych marek. Must have dla wizażystów i nie tylko. Kosztuje ok 10 zł.

LOGONA NATURKOSMETIK Relax Shower & Bath Gel z lawendą i solami morskimi : żel pod prysznic z olejkami z lawendy bez parabenów, glukozy – całkowicie wegański, ale mnie urzekł tez jego przepiękny zapach i naturalny kolor. Kupiłam go w TK Maxxie.

NEOGEN Collagen Fiber Brightning Mask: kolejny zakup z TK Maxx i od razu po pierwszym użyciu żałowałam, że nie kupiłam 2 opakowań. Maska jest rewelacyjna, doskonale łagodzi podrażnienia; wysuszoną skórę, koi, nawilża, wygładza, odżywia i rozjaśnia i napina. Esencji jest w środku tyle, że starcza jeszcze na wsmarowanie jej w ciało. Jest to maska typu fiber z włókien cupro, o których mówiłam Wam już wcześniej, czyli lepiej się dopasowuje i nasącza skórę. Zawiera tylko naturalne składniki takie jak: wyciąg ze śliwki, korzenia piwonii, morwy. Trzymam te maski do ich całkowitego wchłonięcie czyli około 40 min. Neogen na pewno pozostanie jedną z moich go to marek koreańskich.

ARBONE Cellular Renew Mask: silnie złuszczająca i wygładzająca maska na bazie kwasów AHA i BHA z kwasem salicylowym. Pozostawia ultra gładka strukturę skóry, zalecana jest do stosowania przed snem i należy po jej użyciu zwrócić szczególną uwagę na stosowanie filtrów słonecznych. Jest to jedna z moich najbardziej ulubionych masek złuszczających, chociaż może być wysuszająca przy bardzo wrażliwej czy suchej skórze.

YVES ROCHER Płukanka Octowa z Malin; Balsam do Rąk z masłem shea 50%: po otrzymaniu naprawdę 🙂 dużej paczki od Yves Rocher mogę Wam polecić całkowicie kilka wybranych przeze mnie JUŻ kosmetyków z pielęgnacji i makijażu. Jedną z nich jest płukanka octowa i krem balsam do rąk z masłem shea. Oba kosmetyki szalenie przypadły mi do gustu i na pewno będę do nich wracać. Jeżeli macie ochotę to zapraszam do obejrzenia całego haul-u z marką Yves Rocher.

SHISEIDO Facial Cotton Pads: najbardziej lubię wielowarstwowe waciki koreańskie i japońskie. I najczęściej kupuje je w Muji, ale raz postanowiłam zrobić wyjątek i zamówiłam bardzo drogie waciki Shiseido, którymi zachwycają się ich użytkowniczki. Nie są wybielane chemicznie, stworzone z naturalnych włókien bawełny, BARDZO miękkie. Niestety są jedno warstwowe – Muji wycofało moje ukochane 6 warstwowe waciki, które były jeszcze lepsze od tych. Z powodu mojej wrodzonej oszczędności i ochrony środowiska, każdego wacika używam rano i wieczorem – przecinam go na pół więc takie opakowanie starcza mi na ponad pół roku. Jeżeli macie ochotę na odrobinę luksusu w postaci wacika 🙂  warto chociaż raz je przetestować. W opakowaniu jest 165 szt, kosztują około 38 pln. Zawsze kupuję je na Ebayu.

THE HISTORY OF WHO Nok Yong Pack maska do masażu: jak już wiecie moim „konikiem” jest masaż twarzy – bardzo często stosuje do tego celu maski koreańskie – ponieważ moja skóra jest miejscami cienka jak papier i przesuszona, bardzo lubię te najbardziej odżywcze i gęste. Maska Nok Yong zawiera sproszkowane poroże jelenia i mleczko pszczele – efekt to odżywiona lśniąca – „miodowa” skóra. Poprawia cyrkulację krwi, odżywia, energetyzuje. To jedna z wiodących, luksusowych marek koreańskich więc jej cena jest bardzo wysoka. Ale całkowicie warto ją kupić. Stosuję ją z guashą i mam nadzieję, wkrótce pokazać Wam jak działa. Kupuję ją na Ebayu lub Amazonie.

KLIPSY do zdejmowania hybrydy: bardzo przydatny gadżet nie tylko do hybryd, ale do paznokci z brokatem czy nawet ciemnym kolorem lakieru. Nadkładacie na każdy paznokieć watkę nasączoną zmywaczem, nakładacie klips na 5 min i po lakierze, nie będzie śladu. Bez pocierania, bez nakładania folii. I kosztują tylko 6 pln.

MAKIJAŻ

Blend It wersja marble: zestaw dwóch gąbeczek do  makijażu twarzy i skóry pod oczami tym razem w mój ulubiony marmurek – czego chcieć więcej? Kupiłam je w promocji za 29,90 pln. Moja recenzja gąbki Blend It i dlaczego kupuję je zamiast Beuty Blenedera – tutaj.

L’OREAL Color Riche L’Ombre Pure #502, #205: pojedyncze cienie  L’Oreal z wysoką pigmentacją, bardzo miękkie i satynowe, jakby mokre w dotyku. Przypominają sprasowane pigmenty (formuła żelowa). Kupiłam je w promocji – 40% w Hebe. Jeżeli będzie kolejna promocja warto się na nie skusić.

NARS Illuminator #Orgasm: tym razem w kremie;  jak wiecie używałam go w tutorialu dla zmęczonych; wydaje mi się całkowicie niezastąpiony. Pięknie się rozprowadza i jest bardzo wydajny; ma żelową konsystencję. Daje naturalny, świeży glow. Mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie.

TOO FACED Born This Way Natural Radiance Conealer #light: mam masę korektorów pod oczy 😀 powinnam zrobić o nich oddzielny film co na pewno się stanie 🙂 Najbardziej lubię korektory nawilżające, rozświetlające i nie podkreślające zmarszczek. Korektor Too Faced jest lekki w konsystencji, zawiera kwas hialuronowy, wodę kokosową i różę alpejską. Marka Too Faced należy do moich ulubionych i ten korektor mnie nie zawiódł, mam go już parę miesięcy i cały czas zapominam go użyć w filmiku – z przyjemnością używałam go codziennie, również do rozświetlania. Kupicie go w Sephorze za ok 120 pln.

BOBBI BROWN Color Corrector #light bisque: jest super kremowy i super kryjący; nie mam miejsca żeby zabierać ze sobą wszędzie paletkę korektorów MAC. Jest wydajny i może być stosowany pod oczy i jako korektor na przykład na przebarwienia. Gama tych korektorów spełni każde „kolorystyczne” oczekiwanie, jest również wodoodporny. Wracam do nich chętnie w ciągu całego roku. Jest to kosmetyk do stosowania pod „zwykły ” korektor pod oczy. Trik – nie należy stosować go dużo, minimalną ilość i dokładnie wblendować pędzelkiem, gąbką albo palcem. Kupicie go w Douglasie/129 pln.

YVES ROCHER Vertige Longeur + róże w kamieniu: kolejne kosmetyki, które podbiły moja kosmetyczkę w tym miesiącu z YR to tusz Vertige w kolorze czarnym oraz róże do policzków.

HOURGLASS Ambient Lightning Powder: mam dwa kolory Dim Light i Defused Light i w tym miesiącu miksowałam oba 🙂 nie będę się nawet zastanawiać czy kupię następne. Niestety marka nie jest dostępna w Polsce, ale można ją sprowadzić z UK, albo USA.

L’Oreal Infallible 24 H Matte Foundation: to jeden z moich ulubionych podkładów drogeryjnych, używam go od ponad roku – zwróciłam uwagę, że używam go codziennie, nawet częściej niż Estee Lauder DW Light 🙂 muszę więc o nim wspomnieć w ulubieńcach miesiąca. Czekam na jego wersję glow, która pojawiła się już w USA i WB. Kupuję go zawsze w promocjach w Hebe i Rossmanie, mam kilka kolorów i mieszam je ze sobą.

MAC Velvetease Lip Pencil #Aim to Please: prawie nie noszę takich kolorów, ale dostałam tą kredkę w prezencie i okazało się, że jest to dla mnie odcień niemal naturalny – nude, ale nawiązujący do lat 90′ 🙂 Bardzo pasuje mi formuła tych kredek, nie wysuszają ust, są bardzo trwałe i nie ścierają się – a w gamie jest wiele pięknych odcieni. Aim to Please spodoba się wszystkim dziewczynom lubiącym bardziej naturalne usta. I jeszcze jedne wielki plus nie trzeba jej temperować, jest wykręcana – to nie ostatni kolor z gamy 🙂

YVES ROCHER Automatic Lip Liner #malwa: w tym miesiącu zamieniłam moje ulubione kredki HM na kredki YR. Malwa idealnie pasuje do kredki MAC – ma zgaszony odcień czerwieni i jest wykręcana 🙂 kosztuje tylko 29 pln

ANGEL THIERRY MUGLER balsam do ciała: na koniec oczywiście musi być coś pachnącego. Angel używam od ponad 15 lat, wersji męskich i damskich na zmianę – bardzo lubię balsam do ciała z klasycznej linii Angel. Dostałam go na gwiazdkę więc kojarzy mi się podwójnie ze świętami i śniegiem. Kiedy jest zimno, zbyt ciemno podnosi on doskonale moje samopoczucie. Zawiera moje ulubione nuty tonki i paczuli, ale również gorzkiej czekolady, mango, wanilii, piżma, orchidei, karmelu. Znacie go na pewno 🙂  Kupuję go w Iperfumy w pojemności 200 ml, trzeba polować ale udaje się!

Follow:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *